Zdrowie psychiczne

Aleksytymia — gdy nie rozumiesz swoich emocji

· · 14 min czytania
Sylwetka osoby odwroconej tylem we mgle - metafora aleksytymii i braku slow dla emocji

W gabinecie pojawia się to regularnie — choć rzadko nazwane wprost. Klient siada, opisuje konflikt z partnerką sprzed tygodnia, a kiedy pytam, co wtedy czuł, zapada cisza. Po dłuższej chwili pada odpowiedź: „No nie wiem. Coś. Chyba byłem zmęczony. Albo zły. Trudno powiedzieć.” To nie jest wycofanie ani opór. To aleksytymia — konstrukt psychologiczny opisujący trudność w identyfikowaniu, opisywaniu i różnicowaniu własnych emocji. Termin ukuł w 1972 roku amerykański psychiatra Peter Sifneos, a w polskim piśmiennictwie funkcjonuje od lat 90.

W tym tekście tłumaczę, czym aleksytymia naprawdę jest (i czym nie jest), jak ją zmierzyć, skąd się bierze, jak wpływa na zdrowie somatyczne i przebieg terapii, oraz co z tym zrobić — z perspektywy badań i mojej praktyki klinicznej. Aleksytymia nie jest zaburzeniem psychicznym z DSM-5-TR ani ICD-11. To wymiar osobowościowy, który koreluje z wieloma trudnościami i który — wbrew temu, co czasami można usłyszeć — w pewnym zakresie poddaje się pracy psychoterapeutycznej.

Sylwetka osoby odwroconej tylem we mgle - metafora aleksytymii i braku slow dla emocji
Aleksytymia po grecku znaczy dosłownie „bez słów dla emocji” — to nie brak uczuć, lecz brak ich symbolizacji.

Skąd wziął się termin — Sifneos i pacjenci psychosomatyczni

Słowo „aleksytymia” pochodzi z greckiego: a (brak) + lexis (słowo) + thymos (emocja, dusza). Peter Sifneos użył go po raz pierwszy w pracy zaprezentowanej w 1972 i opublikowanej w 1973 roku (Psychotherapy and Psychosomatics) na podstawie obserwacji pacjentów z chorobami psychosomatycznymi — głównie astmą, wrzodami, zapalnymi chorobami jelit. Sifneos i jego współpracownik John Nemiah zauważyli, że ci pacjenci dzielili wspólny profil: trudność w nazywaniu emocji, ubogie życie fantazyjne, koncentracja na zewnętrznych szczegółach zamiast na przeżyciach wewnętrznych. Zaproponowali termin opisowy, nie diagnostyczny.

Przez kolejne dwie dekady aleksytymia funkcjonowała na obrzeżach psychiatrii — częściowo dlatego, że trudno było ją mierzyć w sposób powtarzalny. Przełom nastąpił w 1994 roku, gdy zespół Bagby, Parker i Taylor opublikował w Journal of Psychosomatic Research dwudziestopozycyjną Toronto Alexithymia Scale (TAS-20) — narzędzie samoopisowe, które przez kolejne ćwierć wieku stało się złotym standardem w badaniach. To dzięki TAS-20 mamy dziś dane epidemiologiczne i metaanalizy obejmujące dziesiątki tysięcy osób. W Polsce skala została zaadaptowana przez Krystynę Ścigałę i Tomasza Maruszewskiego w 1997 roku i jest dostępna w wersji dla badaczy akademickich.

Cztery wymiary aleksytymii — co dokładnie mierzy TAS-20

W oryginalnym modelu Taylora (1997) aleksytymia ma cztery wymiary, choć TAS-20 mierzy operacyjnie trzy z nich. Czwarty (ograniczona wyobraźnia) okazał się trudny do uchwycenia w samoopisie i bywa diagnozowany przez inne narzędzia, takie jak BVAQ (Bermond-Vorst Alexithymia Questionnaire). Cztery komponenty wyglądają tak:

  1. Trudność w identyfikowaniu uczuć (DIF — difficulty identifying feelings) — osoba wie, że „coś jest nie tak”, ale nie potrafi rozróżnić, czy to lęk, smutek, złość, czy zmęczenie. Często myli pobudzenie fizjologiczne (przyspieszony puls, napięcie w ramionach) z emocją lub odwrotnie — nie zauważa pobudzenia, póki nie skoczy ciśnienie.
  2. Trudność w opisywaniu uczuć (DDF — difficulty describing feelings) — nawet jeśli emocja zostanie zidentyfikowana, brakuje słów, by ją zakomunikować innym. Często pojawia się fraza „nie wiem, jak to wyjaśnić” lub powracające „jest mi po prostu źle”.
  3. Myślenie zorientowane na zewnątrz (EOT — externally-oriented thinking) — koncentracja uwagi na konkretnych faktach, działaniach, szczegółach technicznych, kosztem refleksji nad stanem wewnętrznym. To nie jest ucieczka — to po prostu nawykowy sposób przetwarzania informacji.
  4. Ograniczona wyobraźnia (constricted imagination) — uboższe życie marzeniowe, mniejsza skłonność do fantazjowania, snów z bogatą fabułą. Ten wymiar jest sporny i nie wszystkie modele go uwzględniają.

W samoopisie TAS-20 cutoff dla wysokiej aleksytymii to wynik 61 i więcej (wynik 52–60 traktuje się jako „granicznie podwyższony”). Skala ma dobre właściwości psychometryczne — alfa Cronbacha ok. 0,81, stabilność test-retest po roku ok. 0,77 (Taylor, Bagby, Parker, 2003). Co ważne: TAS-20 nie zastąpi diagnozy klinicznej. To narzędzie przesiewowe, nie kategoryczne.

Jak częsta jest aleksytymia — epidemiologia

Szacunki różnią się w zależności od populacji i progu odcięcia, ale w populacji ogólnej aleksytymia (TAS-20 ≥ 61) dotyczy około 10 proc. dorosłych — z konsekwentnie wyższym odsetkiem u mężczyzn (12–13 proc.) niż u kobiet (7–8 proc.). To dane z dużego fińskiego badania populacyjnego Health 2000 (Salminen i wsp., 1999) i kolejnych replikacji. W populacjach klinicznych odsetek jest znacznie wyższy. Metaanaliza Hemming i wsp. opublikowana w 2019 roku w Journal of Affective Disorders, obejmująca ponad 30 badań, pokazała:

  • U pacjentów z PTSD aleksytymia występuje w okolicach 40–60 proc. przypadków.
  • U osób z zaburzeniami spektrum autyzmu (ASD) — około 50 proc. (Bird, Cook, 2013 — „alexithymia hypothesis”).
  • U pacjentów z zaburzeniami somatyzacyjnymi (np. zespołem jelita drażliwego, fibromialgią, przewlekłym zmęczeniem) — 30–50 proc.
  • U pacjentów z depresją — około 32 proc., u osób z zaburzeniami lękowymi około 25 proc.
  • U osób z uzależnieniami od alkoholu i opioidów — szacunki sięgają 45–67 proc.

To dane korelacyjne — nie mówią o przyczynowości w żadną stronę. Aleksytymia może być czynnikiem ryzyka dla rozwoju depresji i somatyzacji, ale może też być stabilnym tłem temperamentalnym, na którym epizody zaburzeń się rozgrywają. W praktyce klinicznej oba mechanizmy współistnieją.

Skąd się bierze — genetyka, interocepcja i wczesne relacje

Etiologia jest wielowymiarowa i nadal niedoprecyzowana, ale dane pochodzą z trzech wyraźnych nurtów badań:

1. Genetyka — badania bliźniąt

Picardi i wsp. opublikowali w 2011 roku w Comprehensive Psychiatry badanie na próbie ponad 600 par bliźniąt. Wykazali, że dziedziczność aleksytymii wynosi około 30–33 proc. dla wymiaru DIF i podobnie dla DDF. Reszta wariancji to wpływ środowiska niewspólnego (czyli unikalnych doświadczeń, nie wspólnego dla rodzeństwa wychowania). To umiarkowany komponent genetyczny — porównywalny z innymi cechami osobowości.

2. Interocepcja — czytanie sygnałów z ciała

Brewer, Cook i Bird opublikowali w 2016 roku w Royal Society Open Science badanie pokazujące, że osoby z wysoką aleksytymią mają obniżoną dokładność interocepcyjną — gorzej rozpoznają sygnały płynące z wnętrza ciała (np. bicie serca, oddech, napięcie mięśni). Ponieważ emocje zaczynają się w dużej mierze jako zmiany fizjologiczne, słabsze ich „odczytywanie” przekłada się na trudność w nazywaniu samej emocji. W terminologii Lisy Feldman Barrett byłaby to słabsza zdolność do konstruowania pojęć emocjonalnych z surowych sygnałów ciała.

3. Wczesne relacje i emocjonalne unieważnianie

Trzeci nurt łączy aleksytymię z doświadczeniami rozwojowymi: emocjonalnym unieważnianiem ze strony opiekunów („nie płacz, nic ci nie jest”, „nie masz powodu się złościć”), parentyfikacją (dziecko regulujące emocje rodzica zamiast odwrotnie), zaniedbaniem emocjonalnym oraz traumami relacyjnymi. W praktyce CBT widzę, że osoby wychowane w domach, w których emocje były traktowane jako zagrożenie albo w ogóle nie były nazywane, w dorosłości mają najsłabszy słownik emocjonalny — bo nikt go z nimi nie zbudował.

Mglisty pejzaz o swicie - drzewa rozplywaja sie w mgle, metafora niejasnego krajobrazu emocjonalnego
Krajobraz emocjonalny u osoby z aleksytymią przypomina mgłę: coś jest, ale kontury są nieostre, a nazwy zatarte.

Aleksytymia to nie autyzm — co pomieszała popkultura

Jednym z najbardziej szkodliwych mitów jest stawianie znaku równości między aleksytymią a spektrum autyzmu. Wynika to częściowo z artykułu Birda i wsp. opublikowanego w 2010 roku w Brain, w którym autorzy pokazali, że deficyty empatii afektywnej u dorosłych z ASD są w dużej mierze tłumaczone aleksytymią, a nie samym autyzmem. To była bardzo wpływowa praca i otworzyła „alexithymia hypothesis” w badaniach nad ASD.

Z tego naukowego ustalenia popkultura zrobiła jednak skrót: „jeśli nie czujesz emocji, masz autyzm”. To nieprawda. Bird i Cook (2013, Translational Psychiatry) wprost piszą, że aleksytymia i ASD są oddzielnymi konstruktami, które jedynie często współwystępują — około 50 proc. dorosłych z ASD spełnia kryteria aleksytymii, ale druga połowa nie. Z drugiej strony, większość osób z aleksytymią nie ma autyzmu. To dwa różne fenomeny, które po prostu lubią się spotykać. Sama aleksytymia bez deficytów społeczno-komunikacyjnych nie uprawnia do diagnozy ASD i odwrotnie.

Konsekwencje — somatyzacje, związki, decyzje

Aleksytymia ma realny ślad w funkcjonowaniu codziennym i zdrowiu. Najczęstsze obszary, w których widzę ją w gabinecie:

  • Somatyzacje — emocje, które nie zostają przetworzone na poziomie symbolicznym, „mówią” przez ciało. Najczęściej widywane u pacjentów z aleksytymią: zespół jelita drażliwego (IBS), fibromialgia, przewlekłe napięciowe bóle głowy, zespół chronicznego zmęczenia (CFS), niespecyficzne bóle pleców. Mechanizm hipotetyczny to zaburzona regulacja autonomicznego układu nerwowego plus chroniczne pobudzenie podprogowe, którego osoba nie identyfikuje jako stres.
  • Trudność w klasycznej terapii werbalnej — CBT, której podstawą jest praca z myślami i emocjami za pomocą słów (record myśli, dziennik emocji, restrukturyzacja poznawcza), działa u osób z wysoką aleksytymią słabiej. Metaanalizy pokazują niższy effect size dla pacjentów z TAS-20 ≥ 61 w terapiach silnie werbalnych — co nie znaczy, że terapia jest bezsensowna, tylko że trzeba ją zmodyfikować.
  • Problemy w bliskich związkach — partner, który na pytanie „co czujesz?” odpowiada „nie wiem”, nie jest złośliwy ani odcięty z premedytacją. Po prostu naprawdę nie wie. Ale dla drugiej strony — zwłaszcza tej z silnie zaznaczonym stylem przywiązania lękowym — to bywa interpretowane jako odrzucenie albo manipulacja. Para wpada w wzorzec: jeden pyta, drugi milknie, pierwszy eskaluje, drugi się zamyka jeszcze bardziej.
  • Trudność w decyzjach życiowych — wybór pracy, partnera, kierunku rozwoju w dużej mierze opiera się na wyczuwaniu „dobre dla mnie / złe dla mnie” — czyli na czytaniu emocji jako kompasu. Bez dostępu do tego sygnału decyzje stają się czysto analityczne, oparte na argumentach „za i przeciw”, co prowadzi do paraliżu albo do wyborów racjonalnych na papierze, ale niedopasowanych do osoby.
  • Wyższe ryzyko zachowań kompulsywnych — nadużywanie alkoholu, jedzenia, pracy, hazardu jest częściej spotykane u osób z aleksytymią. Hipoteza jest taka, że to próba regulacji nienazwanego napięcia za pomocą zewnętrznego bodźca.

Diagnostyka — TAS-20, BVAQ i wywiad kliniczny

W praktyce diagnostycznej używa się trzech źródeł danych. Po pierwsze — kwestionariuszy samoopisowych. TAS-20 jest najpopularniejszy, dostępny w polskiej adaptacji (Ścigała, Maruszewski, 1997). 20 pytań, skala Likerta od 1 do 5, próg odcięcia 61 punktów. Po drugie — Bermond-Vorst Alexithymia Questionnaire (BVAQ), który mierzy pięć wymiarów (włącznie z fantazjowaniem) i jest preferowany w badaniach nad emotional awareness. Po trzecie — wywiad kliniczny z psychologiem lub psychoterapeutą, który ocenia, jak osoba opisuje swoje emocje w trakcie spontanicznej narracji.

Uwaga: same kwestionariusze samoopisowe mają ograniczenie. Ktoś, kto naprawdę słabo identyfikuje swoje stany wewnętrzne, może paradoksalnie nie zaznaczyć trafnie, że ma z tym problem (bo nie ma porównania). Dlatego część badaczy postuluje używanie miar opartych na obserwatorze (np. TSIA — Toronto Structured Interview for Alexithymia) jako uzupełnienia.

Co działa — ewidencja psychoterapeutyczna

Aleksytymia bywa nazywana „wrogiem psychoterapii”, ale to przesada. Klasyczna CBT z werbalną pracą nad myślami rzeczywiście ma niższy effect size, ale szereg modyfikacji i alternatywnych podejść daje obiecujące wyniki. Co pokazują badania:

  • Mentalization-Based Treatment (MBT) — opracowane przez Antonego Batemana i Petera Fonagy’ego, pierwotnie dla pacjentów z osobowością borderline. Skupia się na rozwijaniu mentalizacji, czyli zdolności do rozumienia stanów umysłu (własnych i cudzych). Badania pokazują redukcję wyników TAS-20 u pacjentów po 18-miesięcznym MBT.
  • Terapie oparte na uważności (MBSR, MBCT) — wzmacniają interocepcję poprzez systematyczne kierowanie uwagi na sygnały z ciała. To ma sens teoretyczny w świetle pracy Brewera (2016) i potwierdzenie empiryczne w mniejszych RCT-ach. CBT trzeciej fali z elementami mindfulness (np. MBCT) jest dobrym wyborem dla osób z aleksytymią, gdy klasyczne CBT „nie chwyta”.
  • Terapia sensorimotor i somatyczne podejścia (np. metoda Pat Ogden, Somatic Experiencing Petera Levine’a) — pracują z emocjami przez ciało, omijając bramę werbalną. Brak dużych RCT-ów, ale w praktyce klinicznej u osób z silną somatyzacją bywa to skuteczne.
  • Arteterapia i terapia tańcem-ruchem — symbolizacja niewerbalna może być pomostem do późniejszej werbalizacji. Nie zastępuje psychoterapii głównego nurtu, ale bywa cennym dodatkiem.
  • CBT z naciskiem na emotion labeling — modyfikacja klasycznej CBT, w której terapeuta poświęca więcej czasu na rozszerzanie słownictwa emocjonalnego pacjenta przed pracą poznawczą. To pasuje do wyników Liebermana i wsp. (2007, Psychological Science), którzy w badaniu fMRI pokazali, że samo nazwanie emocji („affect labeling”) obniża aktywność ciała migdałowatego i zwiększa aktywność prawej brzuszno-bocznej kory przedczołowej. Innymi słowy: nazywanie emocji jest formą regulacji, nie tylko ekspresji.

W moim gabinecie typowa modyfikacja dla pacjenta z TAS-20 powyżej 61 wygląda tak: pierwsze 6–8 sesji to wyłącznie psychoedukacja emocjonalna i budowanie słownika (koło Plutchika, lista emocji rozszerzona, mapowanie odczuć ciała na potencjalne emocje). Dopiero potem wchodzimy w klasyczną pracę CBT z myślami. Bez tego pierwszego etapu standardowy record myśli wisi w próżni — pacjent nie wie, co wpisać w kolumnę „emocja”.

Praca własna — co możesz zrobić sama lub sam

Jeśli rozpoznajesz u siebie wzorzec opisany powyżej, jest kilka ćwiczeń, które warto włączyć — niezależnie od tego, czy jesteś w terapii. To nie zastępuje pracy z psychologiem, ale może być solidnym rusztowaniem.

Mloda kobieta patrzy na swoje odbicie w lustrze - autorefleksja, praca nad rozpoznawaniem emocji
Pierwszym krokiem nie jest „naprawianie” — jest dostrzeżenie, że emocja w ogóle się dzieje.

1. Dziennik emocji z rozszerzonym słownikiem

Standardowe „smutek-radość-złość-strach” to za mało. Polecam pracę z kołem emocji Roberta Plutchika (8 podstawowych x 3 poziomy intensywności = 24 nazwane stany) albo z taksonomią z książki Atlas of the Heart Brené Brown (87 emocji w 13 grupach). Codziennie dwa, trzy razy zatrzymaj się na minutę i spróbuj zaznaczyć po dwie–trzy nazwy, które najbardziej pasują do tego, co teraz w tobie jest. Nie szukaj jednej „prawidłowej” — emocje są warstwowe.

2. Skanowanie ciała (body scan)

10–15 minut dziennie, w ciszy, leżąc lub siedząc. Powoli przesuwasz uwagę od stóp do głowy, zauważając temperaturę, napięcie, ciężar, mrowienie. To trening interocepcji — poprawia dokładność rozpoznawania sygnałów z ciała, na której opiera się rozpoznawanie emocji. Brewer (2016) dał teoretyczny grunt, MBSR ma 40 lat ewidencji praktycznej. Aplikacje typu Insight Timer mają darmowe nagrania w języku polskim.

3. Granular emotional vocabulary — nazywaj precyzyjnie

To rekomendacja oparta na pracy Lisy Feldman Barrett i Liebermana. Im precyzyjniejsze nazywanie emocji, tym lepsza ich regulacja. Zamiast „jest mi źle” próbuj „jestem rozczarowany konkretną sytuacją X, mam też lekką zazdrość, plus wstyd, że tę zazdrość czuję”. To brzmi nienaturalnie na początku — i takie ma być. Po kilku miesiącach pracy mózg zaczyna sam to robić w tle.

4. Mapuj objawy ciała na potencjalne emocje

Zrób sobie tabelę: kiedy ostatnio czułeś ucisk w klatce piersiowej? Co działo się pół godziny wcześniej? Co działo się dzień wcześniej? Stopniowo budujesz osobistą mapę: „mój ucisk w klatce zazwyczaj wiąże się z lękiem przed konfrontacją”, „skurcz w żołądku to dla mnie zwykle niewyrażony gniew”. To są twoje osobiste wzorce, nie uniwersalne — i właśnie dlatego musisz je sam wypracować.

Dwa krótkie case studies z gabinetu

Klient P., 38 lat — inżynier, aleksytymia i wypalenie

P. zgłosił się na konsultację po roku pracy ze swoim lekarzem rodzinnym, który leczył go na nadciśnienie i bezsenność, podejrzewając stres. TAS-20 dało wynik 73 — wyraźnie powyżej cutoffu. P. opisywał życie zawodowe szczegółowo (deadliny, projekty, KPI), ale na pytanie „co cię w tej pracy męczy” odpowiadał „no, dużo zadań”. Pierwsze trzy miesiące terapii to było wyłącznie budowanie słownika emocjonalnego i mapowanie napięć ciała. Po pół roku P. zauważył, że ucisk w klatce, który wcześniej brał za „pewnie kawa za mocna”, pojawia się głównie przed spotkaniami z konkretnym przełożonym — i że to, co czuje, to wstyd zmieszany ze złością, a nie lęk. Dopiero ta rozróżnialność pozwoliła nam pracować z relacją zawodową realnie.

Klientka N., 29 lat — związek i „dlaczego on milczy”

N. przyszła z problemem komunikacji z partnerem, z którym była od czterech lat. „On nigdy nie mówi, co czuje. Po sprzeczce zamyka się na trzy dni.” Po dwóch sesjach zaproponowałam, żeby zaprosiła partnera na konsultację — z wstępną hipotezą, że może mieć aleksytymię. Tak też było (TAS-20 = 67). To nie rozwiązało wszystkich problemów pary, ale zmieniło ramę: N. przestała interpretować jego milczenie jako agresję i zaczęliśmy pracować nad umową, że gdy on potrzebuje czasu, mówi „nie wiem, daj mi 20 minut” zamiast wychodzić bez słowa. Drobna zmiana — zasadnicza dla relacji.

Czego aleksytymia nie znaczy — trzy rozróżnienia

  • Aleksytymia ≠ brak emocji. Osoba z aleksytymią ma emocje — często intensywne, długo utrzymujące się, z silnym komponentem fizjologicznym. To, czego brakuje, to symbolizacja, nazwanie, opowiedzenie.
  • Aleksytymia ≠ osobowość schizoidalna. Osoba schizoidalna unika bliskości i nie pragnie relacji. Osoba z aleksytymią zazwyczaj chce relacji, ale ma trudność z emocjonalną komunikacją w nich.
  • Aleksytymia ≠ socjopatia. Socjopatyczny brak empatii dotyczy cudzych emocji i jest zwykle związany z deficytem moralnym. Aleksytymia dotyczy własnych emocji i nie wiąże się z deficytem etycznym.

Polski kontekst — dostępność diagnostyki i terapii

W Polsce TAS-20 w polskiej adaptacji Ścigały i Maruszewskiego (1997) jest dostępny dla badaczy akademickich i klinicystów. W praktyce gabinetowej mało który psycholog oferuje sformalizowane przesiewy, ale po pierwszej rozmowie doświadczony klinicysta zwykle szybko zauważa wzorzec — jeśli pacjent na pytanie „co czujesz, kiedy mówisz o swojej matce” przez 90 sekund nie potrafi nazwać żadnej emocji, to sygnał wystarczająco wyraźny.

Niestety w polskim systemie publicznym (NFZ) terapie skuteczne dla aleksytymii — MBT, MBCT, podejścia somatyczne — są praktycznie niedostępne lub czas oczekiwania liczy się w latach. W prywatnej praktyce można je znaleźć, ale szukaj psychoterapeutów certyfikowanych przez Polskie Towarzystwo Mentalizacji (dla MBT) lub Polskie Towarzystwo Mindfulness (dla MBCT). Klasyczna CBT też pomaga, ale — jak pisałam wyżej — wymaga modyfikacji tempa.

Kiedy sięgnąć po pomoc

Aleksytymia jako cecha nie jest powodem do diagnostyki psychiatrycznej. Ale jeśli towarzyszą jej:

— wtedy konsultacja z psychologiem lub psychoterapeutą jest jak najbardziej uzasadniona. Pierwsza wizyta nie zobowiązuje do długoterminowej terapii. To po prostu okazja, żeby ktoś pomógł nazwać to, co przez lata pozostawało we mgle. A jak pisałam wcześniej — samo nazwanie jest już formą regulacji.

Jeśli interesuje cię szerszy kontekst pracy nad emocjami, polecam też lekturę o tym, jak wygląda terapia poznawczo-behawioralna, oraz o tym, jak style przywiązania kształtują nasze relacje dorosłe. Aleksytymia często splata się z niepewnymi stylami przywiązania — i z mechanizmami manipulacji, takimi jak gaslighting, w którym osoba o słabym dostępie do własnych emocji jest szczególnie narażona, bo brakuje jej wewnętrznego kompasu, by sprzeciwić się obcej narracji.

Najczęstsze pytania o aleksytymię

Czy aleksytymia to choroba psychiczna?

Nie. Aleksytymia nie figuruje jako odrębne zaburzenie w DSM-5-TR ani w ICD-11. To konstrukt opisujący wymiar osobowościowy — trudność w identyfikowaniu i opisywaniu własnych emocji. Może współwystępować z zaburzeniami (depresja, PTSD, zaburzenia somatyzacyjne), ale sama w sobie nie jest diagnozą kliniczną.

Czy aleksytymia jest wrodzona czy nabyta?

Jedno i drugie. Badania bliźniąt Picardi i wsp. (2011) szacują dziedziczność na około 30–33 procent. Reszta wariancji pochodzi ze środowiska niewspólnego — czyli unikalnych doświadczeń rozwojowych, relacji z opiekunami i emocjonalnej socjalizacji. Znaczenie ma też interocepcja, czyli zdolność czytania sygnałów z ciała (Brewer, 2016).

Jak sprawdzić, czy mam aleksytymię?

Najpopularniejszym narzędziem jest Toronto Alexithymia Scale (TAS-20) w polskiej adaptacji Ścigały i Maruszewskiego (1997). 20 pytań, skala Likerta od 1 do 5, próg odcięcia to 61 punktów. Warto jednak pamiętać, że to narzędzie przesiewowe, nie diagnostyczne. Rzetelną ocenę daje konsultacja z psychologiem klinicznym, który połączy wynik kwestionariusza z wywiadem.

Czy aleksytymia to to samo co autyzm?

Nie. To dwa oddzielne konstrukty, które jedynie często współwystępują. Około 50 procent dorosłych z zaburzeniami spektrum autyzmu ma także aleksytymię (Bird i wsp., 2010), ale druga połowa nie. Większość osób z aleksytymią nie ma autyzmu. Aleksytymia dotyczy trudności z emocjami własnymi — ASD wiąże się dodatkowo z deficytami w komunikacji społecznej i sztywnością zachowań.

Czy aleksytymia się leczy?

Nie „leczy” w sensie medycznym, bo to nie choroba. Natomiast wymiar aleksytymii można istotnie obniżyć psychoterapią. Najlepiej udokumentowane podejścia to terapia oparta na mentalizacji (MBT Batemana i Fonagy'ego), MBCT i MBSR wzmacniające interocepcję, podejścia somatyczne (Sensorimotor, Somatic Experiencing) oraz CBT zmodyfikowana z naciskiem na budowanie słownika emocjonalnego przed pracą poznawczą. Efekt wymaga czasu — zwykle liczonego w miesiącach, nie tygodniach.

Aleksytymia rzadko występuje w izolacji — najczęściej idzie w parze z trudnościami w regulacji emocji. Jeśli interesuje cię, jakie strategie regulacji są ewidencyjne i co działa kiedy, opisuję to szczegółowo w tekście o 4 strategiach regulacji emocji wg modelu Jamesa Grossa.

Powiązany temat: jeśli zauważasz silną samokrytykę towarzyszącą trudnym emocjom, sprawdź tekst o samowspółczuciu wg Kristin Neff jako alternatywie dla afirmacji — to praktyczne narzędzie wspierające regulację emocji, oparte na metaanalizach (Zessin 2015, MacBeth & Gumley 2012).

Czytaj dalej